Dziś jest , imieniny obchodzą:

Wakacje z aparatem (II)

Połowa wakacji za nami. W trakcie urlopu wykonaliśmy już setki zdjęć, aby nie powiedzieć, że nawet tysiące. Co przypomina mi o jednej z moich kursantek, która na wyjeździe plenerowym zrobiła ponad 1000 zdjęć w jeden dzień. Ważnym elementem fotografowania jest też selekcja zrobionych zdjęć. Po powrocie z fotograficznej wyprawy trzeba wybrać najciekawsze zdjęcia oraz skasować te, które są podobne lub mniej udane. Ułatwi to nam prezentację naszych najlepszych prac jak wpadną znajomi i nie zanudzimy ich nadmierną ilością zdjęć. Ważnym elementem jest także przechowywanie naszych cyfrowych fotografii.

 

Dzisiaj jednak nie będziemy rozmawiać o sposobach archiwizacji. Mamy jeszcze piękną pogodę, wykorzystajmy ją do spacerów z aparatem, robienia ciekawych zdjęć, a archiwizacją i opisywaniem zajmijmy się jesienią, kiedy to aura nie będzie zachęcała do wystawiania nosa z domu.

W poprzednim artykule wspomniałem o tym, jak w dzień możemy zrobić noc dla naszego aparatu. Mam tu na myśli zastosowanie szarego filtra. Niestety z racji ograniczonego miejsca, dzisiaj będzie tylko wprowadzenie.

 

Na rynku mamy dostępne dwa rodzaje filtrów (podział ze względu na materiał wykonania) szklane oraz plastikowe. Jak się zapewne domyślacie – plastikowe są tańsze. Niezależnie od rodzaju aparatu, z którego korzystamy, filtry mogą nam oddać niesamowitą przysługę i zwykłe zdjęcie zamienić w arcydzieło. Świadomość tego, jak można z nich korzystać, do czego użyć, oraz które i jak mogą zastąpić programy graficzne, pomoże nam robić ciekawsze zdjęcia. 

 

Co to jest filtr?

Podstawowym celem wykorzystania filtru jest dokonanie zmiany obrazu, jeszcze zanim on zostanie zarejestrowany – czyli zanim wykonamy zdjęcie. Efekty mogą być różne, zależne od tego, jaki zastosujemy filtr, jednak cel zawsze pozostaje ten sam – wykonać zdjęcie takie, jakie zaplanowaliśmy, czyli najlepsze. Usłyszę zaraz pytanie: po co modyfikować obraz przed? Błędem popełnianym przez wielu początkujących fotografów jest przekonanie, że w programie graficznym możemy dokonać tej samej modyfikacji. Jest to, niestety, najbardziej niedojrzałe stwierdzenie, jakiego może użyć fotograf.

 

Muszę Was rozczarować. Modyfikacja obrazu w programie graficznym nie zawsze przyniesie oczekiwane rezultaty. Nawet znając najlepiej programy graficzne i spędzając nad klawiaturą godziny, poprawiając już wykonane zdjęcie, nie osiągniemy efektu lepszego niż zastosowanie filtra – nie wspominając o straconym czasie, jaki można wykorzystać na wykonanie innego zdjęcia. Dokonując retuszu już gotowego obrazu, pracujemy nad jego częścią, dokonujemy zmian wykadrowanej już przestrzeni, a więc tylko pewnego ułamka tego, co przez obiektyw trafiło na matrycę naszego aparatu. Można to porównać do zakupów w sklepie. Powiedzmy, że możemy iść do sklepu i kupić kilka koszulek bez mierzenia i dopasować je w domu, lub przed zakupem je przymierzyć i zabrać ze sobą tylko pasujące. Wydaje mi się, iż drugie rozwiązanie jest bardziej rozsądne.

 

Mocowanie filtrów

Pomijając podstawowy podział na szklane i plastikowe, wyróżniamy grupę filtrów korygujących – ich celem jest poprawa obrazu, oraz filtry modyfikujące – ich celem jest silna zmiana obrazu, pozwalająca na uzyskanie niecodziennych kadrów. Filtry możemy także podzielić ze względu na mocowania do obiektywu. W tym ostatnim przypadku wybór rodzaju mocowania zależy od naszego obiektywu i rodzaju aparatu, którym się posługujemy, oraz naszej wygody.

 

Użytkownicy lustrzanek, znacznej ilości hybryd, jak i części kompaktów, zazwyczaj będą korzystać z filtrów nakręcanych na obiektyw. Zaletą tych filtrów jest ich niewielki rozmiar, waga, ilość zajmowanego miejsca w plecaku oraz duża dostępność na rynku. Niestety, ich wadą jest mała uniwersalność. Mianowicie w tym wypadku filtr należy dobierać pod kontem obiektywu. Nie mam tu oczywiście na myśli producenta obiektywu, tylko jego średnicę. Mając jeden obiektyw o średnicy 52, a drugi o średnicy 72, do każdego z tych obiektywów należy zaopatrzyć się w osobny filtr. Natomiast w przypadku obiektywów o tej samej średnicy, możemy spokojnie używać tego samego filtru. 

Można się spotkać także z opinią, iż wadą nakręcanych filtrów jest także czas, jaki musimy poświęcić na odkręcenie go od obiektywu. Tutaj warto pamiętać, iż przykręcając filtr, należy zrobić to z zastosowaniem umiarkowanej siły – jeśli przykręcimy go zbyt mocno, stracimy sporo czasu na jego odkręcenie – no, chyba że będziemy mieli ze sobą zawsze klucz paskowy. Na rynku dostępne są także filtry na bagnet, stosowane są jednak do aparatów średnio i wielkoformatowych, a wysokość ich ceny robi wrażenie.

 

Filtr gwintowy, czyli nakręcany, spełnia jeszcze jedną bardzo cenną funkcję. Mianowicie zabezpiecza przednią soczewkę obiektywu przed uszkodzeniem – zarysowaniem czy zabrudzeniem. Filtr jest łatwiej wyczyścić niż soczewkę. Uszczelnia on także obiektyw i redukuje możliwość dostania się do środka obiektywu niepożądanego zanieczyszczenia w postaci pyłków.

 

Posiadacze aparatów kompaktowych, które w swoich obiektywach nie posiadają gwintu, powinni zwrócić uwagę, czy nie ma go u podstawy obiektywu. Wówczas wystarczy nabyć dedykowaną tuleję, aby móc korzystać z dobrodziejstw, które płyną z zastosowania filtrów.

 

Niestety, w znacznej części aparatów kompaktowych nie przewidziano żadnego mocowania filtrów. W takim przypadku rozwiązaniem jest zastosowanie innego rodzaju mocowania – ramki i filtrów prostokątnych. System mocowania filtrów w ramce i korzystanie z filtrów prostokątnych można stosować do każdego rodzaju aparatu. Ten sam filtr możemy zastosować w obiektywach o różnych średnicach, wystarczy tylko nabyć do każdego obiektywu adapter mocujący ramkę, co jest dużo tańszym rozwiązaniem niż filtry wkręcane. Zaletą filtrów w systemie Cokina jest szybkość ich wymiany, a przy pracy z filtrami połówkowymi łatwa możliwość manewrowania gradientem w odróżnieniu od filtrów połówkowych, nakręcanych na obiektyw.

 

System mocowania składa się z dwóch elementów – adaptera montowanego do obiektywu mechanicznie – na gwint lub z zaczepami magnetycznymi oraz ramki, w którą wsuwa się filtry. Jeśli nie ma możliwości wkręcenia ramki do obiektywu lub przytwierdzenia ramki na magnesach, dostępny jest adapter, który pozwoli na zamontowanie zestawu na gwint statywu, a następnie na taki adapter montujemy nasz aparat kompaktowy. Wadą takich filtrów jest pewna utrata mobilności naszego aparatu, swobody ruchu, oraz niejednokrotnie wyższa cena niż w przypadku zastosowania filtra z gwintem.

 

Filtr a światło

Z przykrością muszę stwierdzić, że największą wadą znacznej części filtrów jest ograniczenie ilości światła, jakie dostaje się do naszej matrycy. Jest to wada, spowodowana pochłanianiem części promieniowania, które by bez przeszkód wpadało do obiektywu. Ubocznym tego efektem jest zmiana warunków ekspozycji. Aby temu przeciwdziałać, konieczne jest nastawienie dłuższego czasu ekspozycji lub zmniejszenie wartości przysłony (czyli jej otwarcie). Możemy oczywiście zwiększyć także światłoczułość – ISO. Musimy o tym pamiętać w przypadku, kiedy warunki ekspozycji mierzymy zewnętrznym światłomierzem lub korzystamy z filtrów po dokonaniu pomiaru ekspozycji. Korzystając ze światłomierza w aparacie i z już zainstalowanym filtrem, system AE (pomiar światła przez obiektyw) dokona pomiaru z pomniejszoną wartością.

 

Dokonując pomiaru zewnętrznym światłomierzem, należy zwrócić uwagę na gęstość filtra. Ta wartość umieszczona jest na samym filtrze i informuje nas o stopniu pochłaniania światła, czyli o współczynniku, przez jaki należy pomnożyć czas naświetlania.

 

Utrudnienia w trakcie fotografowania z filtrami możemy napotkać także w aparatach z automatycznym pomiarem światła. Dotyczy to głownie aparatów kompaktowych, w których kadrujemy za pomocą wyświetlacza, lub za pomocą wizjera EVF – jest to wizjer elektroniczny, a nie optyczny. Aparaty te na bieżąco dokonują korekty ekspozycji, zatem to, co będziemy widzieć na podglądzie, będzie znacznie jaśniejsze. W trakcie pracy z szarym filtrem lub polaryzacyjnym efekty ich pracy mogą być mniej widoczne.

 

W trakcie pracy z filtrami barwnymi musimy pamiętać, aby nie pracować na automatycznym balansie bieli. Użycie żółtego filtru w trybie automatycznego WB (white balance – balans bieli) spowoduje, że aparat obniży temperaturę barwową, redukując działanie filtra. Jeśli zapomnimy o prawidłowym ustawieniu balansu bieli podczas pracy z filtrami barwnymi, automatyka aparatu będzie błędnie interpretowała pomiar temperatury barwowej, dając nam zabawne i zaskakujące efekty, jednak z pewnością inne niż te oczekiwane.

 

Jaki filtr i do czego?

Na rynku mamy dostępną olbrzymią gamę filtrów, mających rozmaite przeznaczenie i zastosowanie. Z racji ograniczonego miejsca będzie to tematem kolejnego artykułu. Poruszając jednak tematykę filtrów, nie można pominąć najbardziej powszechnie używanego i znanego filtru, jakim jest filtr UV. Myślę, że spokojnie można go określić mianem ikony minionych lat i reliktu przeszłości. Kiedyś każdy szanujący się fotograf wykonujący zawodowo zdjęcia na materiałach światłoczułych miał wkręcony filtr UV, którego zadaniem było pochłanianie promieniowania ultrafioletowego, niedostrzeganego gołym okiem. Filtr UV to także przykład znakomitego marketingu firm zajmujących się produkcją filtrów. Bowiem jest to najczęściej sprzedawany filtr fotograficzny, mimo iż w fotografii cyfrowej jest on zbędny. Współczesne matryce aparatów cyfrowych są ślepe na promieniowanie ultrafioletowe, zatem stosowanie lub niestosowanie tego filtru nie ma wpływu na nasze zdjęcia. Czemu zatem warto go kupić? Mianowicie tak jak wspominałem wcześniej, znakomicie zabezpiecza przednią soczewkę obiektywu, daje dodatkowe uszczelnienie przed pyłkami. Filtry UV, mają też stosunkowo wysoki współczynnik przepuszczalności, czyli w minimalnym stopniu pochłaniają światło. Decydując się na filtr UV warto jednak zainwestować w taki, który ma większą ilość powłok antyodblaskowych. Te powłoki poprawią jakość naszych zdjęć, bo pochłaniając refleksy świetlne, dają bardziej wyraźne i żywsze kolory.

 Łukasz Kobus Brussels School of Photography

Polecamy

Każdemu zdarzają się gorsze dni, kiedy jedyną rzeczą, na którą ma się ochotę, to pozostać we własnym zacisznym kącie i, mówiąc prosto i dosadnie, mieć wszystko gdzieś. Wtedy pozostaje zaszyć się obok piekarnika i umilić sobie dzień czymś przyjemnym – na przykład ciastem.

Wybory Polaka Roku to wydarzenie organizowane z myślą o Polakach mieszkających w Holandii. Tutaj mieszkamy i wykorzystujemy nasza wiedzę i talent, tutaj ciężko pracujemy i odnosimy sukcesy przynosząc chlubę obu krajom.

W dobie komputerów i smartfonów zakupy przez internet, bez wychodzenia z domu, to żadna nowość.

 

Nie chcecie państwo już dłużej pracować na swojego szefa i postanawiacie, że chcecie mieć własną firmę? Jeśli nie brakuje wam odwagi, wytrwałości, wiedzy specjalistycznej i ducha przedsiębiorczości, to jesteście w domu!

Planując wyjazd z dzieckiem za granicę na stałe lub na dłuższy czas, musimy pomyśleć o jego edukacji. Nie liczmy na to, że „jakoś to będzie”, ponieważ zmiana szkoły to wejście w nieznane środowisko i duży stres.

 

Konieczność przeprowadzki do obcego kraju nie jest wymarzonym scenariuszem na życie, zwłaszcza gdy masz 37 lat i powinnaś, według oczekiwań społecznych, mieć dom, a co najmniej mieszkanie, dobrego męża, dwójkę dzieci i rewelacyjną pracę.

– Znowuż, Malinowski, przyszedłeś do szkoły zarośnięty jak dzik jakiś! – mówiła w liceum nauczycielka matematyki na widok Jasia. Wspomniany Jasiu orłem w zakresie królowej nauk nie był, więc zwieszał głowę, mamrocząc coś pod nosem. – Siadaj, pała!

Na 1 listopada przypada dzień Wszystkich Świętych. Jak podaje Wikipedia, ta uroczystość wywodzi się z czci oddawanej męczennikom, którzy złożyli w ofierze swoje życie za wiarę w Chrystusa. Pierwotnie święto obchodzono 13 maja aż do VIII w., kiedy to papież Grzegorz III przeniósł tę uroczystość na dzień 1 listopada.

Obecne w wielu krajach północy, a także zdobywające popularność na innych szerokościach geograficznych piwo świąteczne stało się nieodłącznym elementem piwnego krajobrazu. Często ciemne i mocne dobrze się wkomponowuje w zimowe klimaty oraz kuchenne przepisy.

Dziś mam ogromną przyjemność rozmawiać z Magdą Fąfarą, dyrektorką i założycielką Polskiej Szkoły w Amersfoort. Podziwiam osoby, w których głowach powstał pomysł, a one potem zrobiły wszystko, aby nabrał on realnych kształtów. Magda jest właśnie taką osobą.

Reklama

Galeria

  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Miss Fitness
  • Mini galeria 04
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Agnieszka Steur
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Ani Mru Mru
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 03
  • Dzień Dziecka 2012