Dziś jest , imieniny obchodzą:

Czy porządek zawsze musi być?

Wymarzony urlop. Z czym się kojarzy? No oczywiście ze słodkim lenistwem, z podróżami, odwiedzinami rodziny, przyjaciół i znajomych, ze znalezieniem czasu na przyjemności, na beztroskę i luz. I właśnie tak było rok temu.

 

W drodze powrotnej z Polski postanowiliśmy się zatrzymać na trzy dni w pobliżu Berlina, żeby zwiedzić stolicę Niemiec i potem poczuć się jak w raju w Tropical Islands (www. www.tropical-islands.de). Niezorientowanym powiem, że to największy tropikalny park rozrywki i wypoczynku w Europie, gdzie można poczuć klimat i atmosferę Morza Południowego i laguny Bali.

Ale jak to w życiu bywa, zwłaszcza w czasie wyjazdów, bez niespodzianek się nie obyło. Do zarezerwowanego wcześniej hotelu przyjechaliśmy około godziny 20:00. Zameldowaliśmy się, dopełniliśmy niezbędnych formalności i głodni jak wilki postanowiliśmy się udać się do jednej z pobliskich restauracji. Przyjechaliśmy o 20:45, zaparkowaliśmy i już po chwili byliśmy w środku. To była typowo niemiecka restauracja. Wybraliśmy ją nie dlatego, że jakoś szczególnie chcieliśmy zjeść „wurst”, ziemniaki i kapustę, ale dlatego, że głód doskwierał nam coraz bardziej. Ledwo usiedliśmy, a kelner zjawił się w mgnieniu oka. Zapytał, czego chcemy się napić, podając nam kartę napojów. Ale my chcieliśmy przede wszystkim jeść!

- Czy możemy zobaczyć menu? – zapytałam.

- Niestety, nie. O 21:00 nasz kucharz kończy pracę i już pół godziny wcześniej nie przyjmujemy żadnych innych zamówień poza napojami. Porządek musi być. - odrzekł kelner.

Zobaczył chyba wielkie zdziwienie rysujące się na naszych twarzach, bo zaraz dodał: - W niemieckich restauracjach kucharze pracują tylko do 21:00, żeby chronić prawa pracownicze.

Głodni i zniesmaczeni sytuacją, a nie jedzeniem, pojechaliśmy do kolejnej restauracji, gdzie dano nam taką samą odpowiedź. Nie pozostało nam nic innego jak zatrzymać się na stacji benzynowej i kupić hot-doga. Od pomysłu przyszło do czynu i już pięć minut później byliśmy na stacji. Naszym oczom ukazała się rozległa, przeszklona lada, w której leżały parówki, bułki do hot-dogów i hamburgerów oraz wszystko, co do tego potrzebne. Gdy jednak usłyszeliśmy, że po 21:00 nie sprzedaje się tu żadnego jedzenia, myślałam, że śnię! Chcąc nie chcąc, pojechaliśmy dalej w kierunku centrum – wszak od stolicy dzieliła nas odległość zaledwie czterech kilometrów. Tak przynajmniej informował znak drogowy. Ruszyliśmy więc.

Po około pięciu minutach jazdy, przez zupełny przypadek, zobaczyliśmy włoską restaurację. Już zrezygnowani i bez wielkich nadziei, zdecydowaliśmy się tam zatrzymać. Okazało się, że godzina 22:00 (tyle czasu zeszło nam na nieudanych próbach znalezienia restauracji) nie jest żadną przeszkodą. Właściciel z iście włoskim humorem zaprosił nas do środka. Pamiętam, iż była to prawdziwa uczta dla podniebienia! Jadłam włoski makaron z truflami, a całość rozpływała się w ustach! Gdy przyszedł czas płacenia rachunku, ten – ku naszemu miłemu zaskoczeniu – wcale nie był wygórowany. Chcieliśmy zapłacić kartą, ale okazało się, że terminal płatniczy z niewiadomych przyczyn nie mógł połączyć się z bankiem. Byliśmy zażenowani, gdyż nie mieliśmy wystarczająco dużo gotówki. Mąż zaproponował, abyśmy z synem wypili jeszcze sok, a on w tym czasie pojedzie do najbliższego bankomatu. Tymczasem właściciel zapytał, gdzie się zatrzymaliśmy i ile dni planujemy zostać. Gdy usłyszał, że dwie noce, powiedział:

- Nie musicie Państwo dzisiaj płacić. Wyglądacie na uczciwych ludzi, więc zapraszam również jutro wieczorem i wtedy uregulujecie rachunek za dwie kolacje.

Oczy zrobiły nam się okrągłe ze zdziwienia. Początkowo nie wierzyliśmy, ale uprzejmy i zabawny Włoch nie ustępował. Na koniec uraczył nas jeszcze kieliszkiem limoncello. Następnego wieczoru wróciliśmy tam z największą przyjemnością. Spędziliśmy kolejny miły wieczór w typowo włoskiej atmosferze. Zostawiliśmy też sowity napiwek. Było warto! I nikt nie mówił: „Porządek musi być” („Ordnung muss sein”), a kuchnia jest już zamknięta...

 

Polecamy

Kiedyś, gdy Nowinki dopiero pojawiły się w Holandii, w jednym z pierwszych tekstów napisałam, że moim talentem, lub może powinnam użyć słowa „szczęściem”, jest poznawanie niesamowitych ludzi.

Skończyły się wakacje. Wielu uczniów zaczęło nowy etap w swoim życiu, bo pożegnało się ze szkołą podstawową i rozpoczęło szkołę średnią. Każdy z nich ma za sobą kilka miesięcy stresu, który spowodowany był odpowiedzialnością za wybór, jakiego dokonali.

 

 

W dniu 15 listopada 2014 r. w Studio 21 w Hilversum k. Amsterdamu odbyła się trzecia edycja konkursu Polak Roku w Holandii.

 

Ciągłe osłabienie, uczucie wyczerpania fizycznego i psychicznego, brak radości życia, apatia, kłopoty ze snem, przemęczenie. Objawy te dotykają z roku na rok coraz większą liczbę osób, zwłaszcza kobiet, starających się podołać wszystkim spoczywającym na nich obowiązkom.

Verloskundigen Ridderhof to położne zajmujce się pomocą matkom. Odpowiedzą na każde pytanie i udzielą rad dotyczących ciąży i porodu. W ich oddziale zostaną udzielone odpowiedzi na każde pytania dotyczące zajścia w ciążę, zwracając uwagę na Waszą indywidualną sytuację.

Kawa jest jednym z najpopularniejszych napojów pitych na świecie. Pochodzi z Etiopii, a do Europy trafiła w XVI wieku. Produkowana jest z ziaren kawowca. Głównym jej składnikiem aktywnym jest kofeina.

 

 

Fiodor Dostojewski powiedział kiedyś, że być może się myli, ale zdaje mu się, że po śmiechu można poznać ludzi, i jeśli przy pierwszym spotkaniu śmiech kogoś zupełnie nieznajomego spodoba się wam, śmiało można twierdzić, że to dobry człowiek. Dodałabym do tego, że wypita z tym kimś filiżanka kawy uzupełnia obraz i przekonuje do celowości tego założenia.

W dobie wszechobecnego Internetu możemy dowiedzieć się wszystkiego, niestety nie zawsze są to wiadomości sprawdzone czy prawdziwe. Poniżej przedstawiam Państwu zestaw mitów żywieniowych, które pokutują w naszym społeczeństwie od długiego czasu.

 

To, co chcę dziś opisać, wydarzyło się dawno. Zdarzenie, chwila, moment wydawałoby się całkiem nieważna, ale gdy myślę o byciu mamą, właśnie to mi się przypomina.

Drogie Panie (a może niektórzy Panowie też?), czy Wy też wykupujecie półki w drogeriach i salonach kosmetycznych podczas wyjazdów do Polski? Ja zdecydowanie tak...!

Reklama

Galeria

  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Budki Suflera
  • Dzień Dziecka 2012
  • Miss Fitness
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Ani Mru Mru
  • Mini galeria 03
  • Mini galeria 04
  • Agnieszka Steur
  • Bal Karnawałowy 2011