Dziś jest , imieniny obchodzą:

Musztra paradna

Stoją niczym żołnierze na warcie. W równych rzędach, w ciszy i skupieniu. Każdy zna swoje zadanie i musi je wypełnić. Spoglądam na szeregi i wzdycham cicho, dużo pracy kosztowało wyszkolenie tego wojska. Prezentują się dumnie a ja niczym dowódca sprawdzam, czy wszystko się zgadza, czy ktoś czegoś nie zapomniał.

 

Przede mną łóżko równo zaścielone a na nim: skarpetki wszystkie razem, koszulki już podzielone na osoby, spodenki i sukienki, aby nic się nie pomyliło… ale może być zimno, to jeszcze swetry, spodnie a nad kurtkami jeszcze się zastanowię. W zeszłym roku wakacje były chłodne, więc może jednak kurtki zabiorę? Koszulek ile? Czy to wystarczy? A może jeszcze po dwie na osobę, bo co jak się zabrudzą? Jeszcze bielizna i stroje kąpielowe. Nie mogę przesadzać, bo zawsze się coś kupi na miejscu. Następny oddział - kosmetyki. Z każdym rokiem jest ich więcej, bo zapotrzebowanie dzieci rośnie. Przeszukuję szafki w łazience, ale wszystkie kremy z filtrem gdzieś zniknęły. Córka jeszcze coś donosi. Patrzę na cienie do powiek i tusz do rzęs.
- Na wakacjach też będziesz się malować? – pytam, ale jej mina mówi wszystko.

Przyglądam się uważnie moim zastępom, bo wiem, że gdy ukryją się w walizce nie będę mogła już dokonać zmiany bez wprowadzania zamieszania. Nie jestem do końca pewna spodni, te do pół łydki, czy może lepiej do kolan?
- Mnie tam wszystko jedno – syn wzrusza ramionami.
Znów wzrok spoczywa na mojej prywatnej mustrze paradnej. Książki - oddział pierwszego kontaktu, ten nie do walizki a do torby do samochodu. Wiem, że obecnie telefony dla dzieci to podstawa, ale od zawsze zabieramy książki z rebusami i zagadkami. Dla moich dzieci wciąż są symbolem wakacji i z przyjemnością do nich wracają.
Oddział najmniejszy - lekarstwa, tylko te najważniejsze. Nie należę do tych osób, które zabierają wszystkie medykamenty „tak na wszelki wypadek”. Szczególnie, gdy jedziemy do Polski, tam pani w aptece zawsze coś znajdzie.
Cicho wspominam oddział, który już nie istnieje, a bez którego kiedyś na wakacje nie można było jechać - przytulanki. Jesteśmy już za starzy, zgodnie twierdzą moje dzieci.
- Mamo, a ja mam takie uczucie w brzuchu – mówi z uśmiechem moja córka. Przypominają mi się moje wakacje z dzieciństwa, moja mama pochodząca z Górnego Śląska mówiła, że to uczucie nazywa się „rajzyfiber” i zastanawiam się, czy w języku polskim istnieje jego odpowiednik. Dla mnie to uczucie, gorączka, podekscytowania przed podróżą, właśnie tak się nazywa. W języku niderlandzkim też nie znajdujemy odpowiedniego słowa.
Mąż przynosi walizki. Czas na ostateczną decyzję. - Klaar? – pyta.
- Gotowa – odpowiadam, ale sama nie słyszę pewności w moim głosie.
Pakuję wszystko uważnie, oddziały nadal w równych rzędach, ale bardziej przytulone zamykają się w walizce.
- Mamo! – wpada do pokoju moja nastolatka - A ta sukienka? Jeszcze chciałabym wziąć klapki. Można?
Patrzę na walizkę i kiwam głową.
W samochodzie jeszcze musi się znaleźć miejsce na stropwafels i inne dobra, ale to już oddzielnie.
Jutro wyjeżdżamy, patrzę na torebkę i podskakuję „paszporty”. No teraz to już chyba jestem gotowa. Nastawiam budzik i nadal planuję, przypominam sobie moje wojsko i zastanawiam się, czy każdy oddział znalazł swoje miejsce. Jeszcze przed zaśnięciem planuję, że rano wspólnie przygotujemy i zapakujemy prowiant i picie i wyruszymy w drogę. W ciemności czuję przyjemne drżenie w brzuchu. Uśmiecham się do siebie - „rajzyfiber”.

Polecamy

Niecodzienne spotkanie z dwoma holenderskimi dziennikarzami - Dziennikarze Thijs Papot i Stephane Alonso

Jak zawsze, zasiadając do kolejnego tekstu o moich ulubionych miejscach w Holandii, zaczynam się zastanawiać, nad czym powinnam się skoncentrować. Co zrobić, by za bardzo się nie rozpisać, ale w tekście zawrzeć to, co najważniejsze?

 

Czerwiec to szczególny miesiąc. Najpierw świętujemy Dzień Dziecka, potem Dzień Ojca i oczywiście przygotowujemy się do nadchodzących już wakacji.

Będąc początkującym karpiarzem, nigdy nie zastanawiałem się nad dokładną budową i kształtem haków karpiowych, jednakże po dziesięciu latach praktyki i ciągłych eksperymentach, spośród kilkuset haczyków dostępnych na rynku wyselekcjonowałem te, które najlepiej się sprawdziły na

Wakacje zaczęły się na dobre i naturalną koleją rzeczy jest częstsze niż zazwyczaj wychodzenie na różne imprezy, poznawanie nowych ludzi, słowem – wspaniała zabawa. Trzeba jednak pamiętać o niebezpieczeństwie, jakie może się z tym wiązać.

 

Dziś mam ogromną przyjemność rozmawiać z Magdą Fąfarą, dyrektorką i założycielką Polskiej Szkoły w Amersfoort. Podziwiam osoby, w których głowach powstał pomysł, a one potem zrobiły wszystko, aby nabrał on realnych kształtów. Magda jest właśnie taką osobą.

Kiedyś, gdy Nowinki dopiero pojawiły się w Holandii, w jednym z pierwszych tekstów napisałam, że moim talentem, lub może powinnam użyć słowa „szczęściem”, jest poznawanie niesamowitych ludzi.

Świat się zmienia za sprawą nowoczesnych technologii i nic nie zatrzyma tego procesu.

Masz dość chodzenia po ziemi? Chciałbyś zobaczyć świat z góry i przeżyć trochę mocnych wrażeń? Wspinaczka to coś dla Ciebie! Na czym polega? Jakie są jej korzyści? Gdzie można ją uprawiać? Wznieśmy się do góry, by rzucić okiem na ten sport mający mnóstwo zalet.

I edycja międzynarodowego konkursu piosenki polskiej „The Voice of Polonia” była jednym z najważniejszych polonijnych wydarzeń kulturalnych 2014 r. Do konkursu zgłosiło się ponad siedemdziesięciu uczestników z Belgii, Francji, Holandii, Niemiec, Ukrainy i Wielkiej Brytanii. Finał miał miejsce 7 listopada w Studio 1 we Flagey.

Reklama

Galeria

  • Dzień Dziecka 2012
  • Agnieszka Steur
  • Mini galeria 03
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Ani Mru Mru
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Miss Fitness