Dziś jest , imieniny obchodzą:

Prawdziwa zielona szkoła

Dziś mam ogromną przyjemność rozmawiać z Magdą Fąfarą, dyrektorką i założycielką Polskiej Szkoły w Amersfoort. Podziwiam osoby, w których głowach powstał pomysł, a one potem zrobiły wszystko, aby nabrał on realnych kształtów. Magda jest właśnie taką osobą. Dlatego chciałabym, aby czytelnicy „Nowinek”, również ją poznali. W tej chwili do szkoły w Amersfoort uczęszcza 40 dzieci polskiego pochodzenia. Co dwa tygodnie przychodzą tam z przyjemnością, ponieważ jest to wyjątkowe miejsce. To prawdziwa zielona szkoła.

 

AS: Szkoła w Amersfoort świętuje właśnie pierwszy rok swego istnienia. Wyobrażam sobie, że założenie takiej placówki wymaga bardzo dużo pracy. Powiedz mi proszę – od czego należy zacząć? W głowie pojawia się myśl, chcę założyć szkołę i co potem?

MF: W Holandii mieszkam ponad 16 lat i mam dwoje dzieci tu urodzonych. Laura ma 11 lat a Tim 4. Od dawna szukałam dla mojej córki polskiej szkoły, ale albo były za daleko, albo mi nie odpowiadał rozkład lub forma ich zajęć. W międzyczasie Laura poszła do miejscowej szkoły i zaczęła odpowiadać mi po niderlandzku… Zanim się zorientowałam mówiliśmy głównie w tym języku. Z frustracji, że nie udawało mi się wychowywać dzieci dwujęzycznie, chciałam zorganizować dla nich lekcje języka polskiego z prawdziwym pedagogiem i polskimi dziećmi. Pomysł na szkołę krążył już długo w mojej głowie, ale konkretna decyzja zapadła podczas obiadu w restauracji z dwoma moimi polskimi koleżankami. Jedna z nich, Katarzyna Hogenboom-Hamela, zobowiązała się razem ze mną podjąć wyzwanie i stworzyć Polską Szkołę Amersfoort. To było w listopadzie 2014 r. Po powrocie do domu założyłam naszą stronę na Facebooku i tak się zaczęło. Wszystkie szkoły podstawowe w regionie dostały list informujący o naszej inicjatywie, oraz afisz z prośbą o powieszenie go na tablicy informacyjnej. Zainteresowani zaczęli się zgłaszać. W grudniu rozpoczęliśmy nabór nauczycieli. Poszło nam bardzo dobrze również dzięki umiejętnościom Kasi, doświadczonemu doradcy do spraw personelu. W styczniu 2015 zmieniłam stanowisko z działu oświaty na ochronę środowiska z lokacją w Parku Schothorst, Centrum voor Natuur en Milieu Educatie. Od pierwszego dnia zakochałam się w tym miejscu – najchętniej też tam chciałam zorganizować nasze polskie lekcje! To również się udało. Pracowaliśmy bardzo intensywnie i 18 kwietnia 2015 roku rozpoczęliśmy zajęcia pilotażowe dla 23 dzieci w trzech grupach wiekowych. Zajęcia prowadziliśmy do końca roku szkolnego, a ich zakończenie świętowaliśmy przy olbrzymim ognisku w średniowiecznej wiosce. Były polskie kiełbaski na patyku, gitara i piosenki. Już wtedy wiedziałyśmy, że od września działamy dalej.

 

AS: Dlaczego założenie tej szkoły było dla Ciebie tak ważne?

MF: Pragnęliśmy, by dzieci z regionu Amersfoort miały kontakt z językiem i kulturą polską. Aby poznawały polską historię, geografię oraz zwyczaje. Chcieliśmy stworzyć wspólnotę polonijną, w której można wymieniać doświadczenia, razem się bawić i uczyć. W trakcie organizowania szkoły o wiele więcej pisałam, czytałam i mówiłam, w języku polskim, również do moich dzieci. Uświadomiłam sobie wtedy, że nie tylko szkoła, lecz codzienne wychowanie jest najważniejsze, by dać dzieciom mój język ojczysty. Rezultaty były bardzo widoczne – moje dzieci zaczęły mówić po polsku! To chciałabym przekazać innym rodzicom, dlatego wkrótce będziemy organizować warsztaty o dwujęzyczności dla naszych rodziców. Wychowanie dwujęzyczne dzieci nie jest łatwe. Również ja chętnie usiądę w ławce ucznia podczas tych warsztatów.

AS: Polska Szkoła w Amersfoort mieści się w wyjątkowym miejscu, jest to Centrum Natuur – en Milieu Educatie (CNME). Czym jest to miejsce i jaki ma wpływ na profil placówki? Widziałam na stronie waszej szkoły, że właściwie część każdych zajęć odbywa się na świeżym powietrzu.

MF: Lokalizacja szkoły zainspirowała nas do nałożenia szkole profilu – natura i ochrona środowiska. Szkoła mieści się w środku parku obejmującego 21 hektarów. Park jest pełen ciekawych miejsc. Znajduje się tam średniowieczna wioska ze zwierzętami gospodarskimi, jest amfiteatr z zegarem słonecznym, pasieka, planetarium, naturalny plac zabaw, las oraz staw. Korzystamy również z materiałów lekcyjnych z CNME, mamy dostęp do mikroskopów, czerpaków i lornetek. To wszystko sprawia, że lekcje w naszej szkole są urozmaicone, ciekawe, ale również praktyczne. Zależało nam, by dzieci chętnie przychodziły do szkoły, bo przecież zajęcia są w weekendy, a to czas na odpoczynek od regularnej szkoły.

AS: Na koniec jeszcze chciałabym zapytać Cię o to, o co pytam każdego z kim rozmawiam. To pytanie jest dla mnie trochę, jak niezasłonięte okna w Holandii – mogę zajrzeć do środka. Powiedz mi jak wygląda zwykły dzień Magdy Fąfary?

MF: To trudne pytanie, ponieważ każdy dzień jest inny. Zazwyczaj po porannym rytuale odprowadzam dzieci do szkoły i idę do pracy. W pracy zajmuję się projektami biologiczno-ekologicznymi dla szkół średnich w Amersfoort, dlatego można mnie spotkać w jednej ze szkół, czasem w CNME, a czasem w urzędzie miasta. Zajmuję się również komunikacją CNME i Het Groene Huis. Bardzo lubię moją pracę. Po pracy odbieram dzieci ze szkoły i razem pijemy herbatę i jemy herbatniki. W niektóre dni jadę z dziećmi na zajęcia pozaszkolne a w inne wybieramy się po prostu na wycieczkę do lasu. Cały dzień jestem online, odpowiadam na maile, dzwonię, załatwiam wiele spraw. Po kolacji, czas na wieczorny rytuał z dziećmi, który zawsze kończy się czytaniem książek po polsku. Tim w tej chwili bardzo lubi „Kicia Kocia”, a z Laurą czytamy „Dzieci z Bullerbyn”. Wieczorami, jeśli nie pracuję dla CNME lub polskiej szkoły, idę na basen lub lekcje yogi. Czasem też wychodzę z mężem do kina lub restauracji.

AS: Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów.

Polecamy

Noc Kupały już po raz trzeci sprowadziła do gospodarstwa agroturystycznego Hoeksesluis w Lekkerkerk (okolice Rotterdamu) rzesze miłośników dobrej, plenerowej zabawy.

 

Współcześnie sztuka tworzenia tatuaży wychodzi dalece poza obszar zarezerwowany i swego czasu kojarzony z ramionami kryminalistów. Profesjonalny tatuator to artysta, którego pędzel zastąpiła igła, a zamiast płótna swe ciało udostępnił model.

W dobie komputerów i smartfonów zakupy przez internet, bez wychodzenia z domu, to żadna nowość.

 

Konieczność przeprowadzki do obcego kraju nie jest wymarzonym scenariuszem na życie, zwłaszcza gdy masz 37 lat i powinnaś, według oczekiwań społecznych, mieć dom, a co najmniej mieszkanie, dobrego męża, dwójkę dzieci i rewelacyjną pracę.

12 września o godz. 18:00 odbył się w Ambasadzie RP w Hadze wieczór autorski Agnieszki Steur, młodej Pol-ki mieszkającej w Holandii od prawie 15 lat i odnoszącej sukcesy na niwie literackiej.

 

Muszę przyznać, że to było dziwne, nawet jak na mnie. To, że wzruszam się wszędzie i z najdrobniejszych powodów jest już dość znane.

Żyjemy w świecie, którym rządzą określone trendy. Nie dotyczą one już tylko sposobu ubierania się, noszenia określonej fryzury czy słuchania takiej, a nie innej muzyki. Teraz trendom podporządkowuje się całe swoje życie i niemal wszystkie codzienne wybory.

Zmieniają się czasy i ludzie, ale nie święta czy tradycje. Dlatego też już od pokoleń, marzec kojarzy się powszechnie z Międzynarodowym Dniem Kobiet, obchodzonym ósmego dnia tego właśnie miesiąca.

 

Sezon wakacyjny można już oficjalnie uznać za otwarty, a to oznacza, że możemy się oddać czynnościom, na które zwykle brakuje nam czasu.

Trwają wakacje. Jest to dobry moment, by zastanowić się nad wyborem żłobka czy przedszkola dla dziecka. W Holandii rodzice mają kilka możliwości do wyboru: żłobek (nid. kinderopvang), świetlicę (nid. buitenschoolse opvang – BSO), opiekunkę (nid.

Reklama

Galeria

  • Koncert Budki Suflera
  • Miss Fitness
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Mini galeria 04
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Agnieszka Steur
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Ani Mru Mru
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2012