Dziś jest , imieniny obchodzą:

Jak rybka na haczyku...

W dobie komputerów i smartfonów zakupy przez internet, bez wychodzenia z domu, to żadna nowość.

 

Odpalamy komputer, wyszukujemy butik lub forum internetowe i zaczynamy zakupy. Oczywiście piękne fotki przemawiają do nas zachęcająco, pod spodem widzimy ogrom pozytywnych opinii, więc klikamy i zamawiamy. Kontakt ze sprzedającym jest idealny, odpisuje bardzo sprawnie na wiadomości. Otrzymujemy dane do przelewu, podajemy adres do wysyłki - no i czekamy. Mija kilka dni, a my zastanawiamy się, czy to już czas na to, by nasza przesyłka dotarła już w nasze ręce, przecież są tam nasze skarby zakupione okazyjne, do tego jeszcze te fantastyczne gratisy. Zniecierpliwienie narasta.

 

Postanawiamy więc upewnić się, czy nasza paczka została wysłana zgodnie z obietnicą szybkiej wysyłki. Piszemy wiadomość do sprzedającego. I tu ku naszemu zdumieniu nie otrzymujemy odpowiedzi. Myślimy sobie, że na pewno za chwilę odpisze, bo przecież ma innych klientów więc cierpliwie czekamy. I tak z minuty na minutę, z dnia na dzień, uświadamiamy sobie, że nasza paczka do nas nie dojdzie. Bagatela, ona nawet nie została wysłana, a sprzedawca nas już zablokował. Tak naprawdę nic o nim nie wiemy, bo przecież poza nazwą butiku i numerem konta nie mamy żadnych danych. Nawet jakbyśmy mieli, nie mamy pewności, że dane te były prawdziwe. No cóż, „mądry Polak po szkodzie” – zaczyna szukać informacji w internecie na temat danego sprzedawcy, okazuje się, że informacji jest dość sporo i nie tylko my zostaliśmy nabici w butelkę.

 

Możemy iść na policję i złożyć zeznania, niestety w większości takich sytuacji nasza wersja wydarzeń zostaje spisana i sprawa na tym zamknięta. Nas to natomiast nie satysfakcjonuje, ponieważ chcemy, żeby nasze pieniądze do nas wróciły. Zagłębiamy się w temat. Możemy w internecie odszukać wiele for internetowych, zwłaszcza na Facebooku, gdzie oszukane osoby wymieniają się między sobą informacjami o nieuczciwych sprzedawcach. Można tam znaleźć informacje o nazwie sklepu czy butiku (które niestety często zmieniają nazwę dla zmyłki) po numery kont i numery telefonów.

 

Osoba wcześniej niemająca do czynienia z oszustwem nie zdaje sobie sprawy o istnieniu takich informacji. Niestety dowiaduje się o tym przeważnie już po fakcie.

 

Mimo naszej złości i dopisaniu kilku komentarzy, sytuacja się nie zmienia i nasze pieniądze zapadły się pod ziemię wraz z nieuczciwym sprzedającym, który z Jana Kowalskiego sprzedającego buty, przebranżowił się na Annę Kowalską sprzedającą kosmetyki. Tak naprawdę nie mamy możliwości odzyskania naszych pieniędzy. Jest to przykre i niestety, prawdziwe. Oszuści wykorzystują do granic możliwości internet do swoich celów.

 

W trakcie surfowania po stronach napotykamy bardzo smutny post samotnej mamy, która błaga o pomoc, bo została oszukana i nie ma za co żyć. W sumie niedawno zostaliśmy oszukani, więc wiemy, co to znaczy i jesteśmy w stanie zrozumieć poszkodowaną osobę, tym bardziej, że jest to matka, która prosi o ubrania dla dziecka lub siebie.

Biegniemy czym prędzej do swojej szafy i przebieramy rzeczy, które możemy oddać poszkodowanej. Przecież nasza szafa jest całkiem okazała i dlaczego mielibyśmy się nie podzielić. Wybieramy te lepsze, które możemy oddać, a zdarzają się też ubrania z markową metką, więc biedna mama będzie bardzo zadowolona.

 

W sumie ubranka, z których już nasze dziecko wyrosło też możemy oddać, przecież dla dziecka żałować nie będziemy. Robimy sporą paczkę, do środka dokładamy czekoladę dla urwisa na osłodę i całość wysyłamy.

 

W podziękowaniu dostajemy wspaniały list. Wyrazy wdzięczności. Jesteśmy z siebie dumni, że pomogliśmy komuś w tych ciężkich czasach, gdzie tak naprawdę oszustów nie brakuje.
Mija kilka tygodni i w czasie porannego przeglądu aktualności w swoim smartfonie, widzimy ogłoszenie ze zdjęciem. W pierwszej chwili nie zwracamy na nie uwagi, ale sekundę później dostrzegamy coś bardzo znajomego w tym ogłoszeniu. Przyglądamy się uważnie, zaczynamy od czytania opisu „W ramach wiosennych porządków w szafie sprzedam tanio ubrania w super stanie - markowe rzeczy w super cenach. POLECAM”. Patrzymy na zdjęcie i naszym oczom ukazuje się bluzka, która została oddana potrzebującej mamie. Dochodzimy do wniosku, że to widocznie zbieg okoliczności i takich ubrań na pewno jest więcej. Ale na zdjęciu obok bluzki leżą spodnie, które również otrzymała owa potrzebująca mama. Okazuje się, że oferta wiosennych porządków dotyczy całej paczki, którą otrzymała potrzebująca mama. Kolejny raz przekonujemy się, że ktoś zagrał na naszej naiwności. Oczywiście możemy pisać wiadomości, na które nikt nie odpisze. Możemy pisać komentarze, które zostaną od razu usunięte, a my zablokowani przez tę osobę.

 

Sytuacji takich jak ta w internecie mają miejsca setki. Codziennie możemy znaleźć ogłoszenia z prośbą o pomoc.

 

Nagminne stało się też wysyłanie pustych paczek, uszkodzonych oraz tych, które zawierają same puste opakowania. Żyjemy w dobie komputerów i smartfonów i to, czego nie zobaczymy i nie dotkniemy w sklepie, nie mamy pewności że w ogóle do nas dotrze.

 

Mniej takich sytuacji pojawia się na portalu Allegro, ponieważ tam możemy przeczytać opinie sprzedających jak i kupujących. Są tam firmy i osoby prywatne, które mają swoje konta od wielu lat i na tysiące transakcji nie zdarzyła im się wpadka. Naciąć jednak możemy się też na zakupach z zagranicznych stron internetowych. Od jakiegoś czasu zalewają nas reklamy produktów łudząco przypominających strony markowych produktów z górnych półek, a co niektóre niczym się od nich nie różnią – oczywiście poza ceną. Niestety za taką niewidzialną różnicę może nam przyjść słono zapłacić.

 

Ostatnio dość popularne zrobiły się zakupy na takich stronach jak AliExpress. Powstało wiele for internetowych na Facebooku poświęconych sprzedaży rzeczy z Chin. Możemy tam spotkać artykuły użytku codziennego, przez kosmetyki, ubrania, zegarki po sprzęt RTV i AGD. Sprzedawcy prześcigają się w konkurencyjności cen chcąc nas zachęcić do zakupu.

 

Niestety część z nas nie wie, że te wszystkie pięknie wyglądające produkty można kupić jeszcze taniej – oczywiście pomijając zarobek sklepikarzy. Wchodząc na stronę AliExpress uderza nas różnorodność produktów, dostępność w różnych rozmiarach, kolorach itd. Wybieramy upragnioną rzecz, klikamy, zamawiamy i czekamy pełni nadziei. Niestety tu sielanka się kończy.

Czas oczekiwania jest dość spory od kilku do kilkunastu tygodni. Dzień w dzień czekamy na listonosza, który ma nam dostarczyć paczkę, niestety okazuje się, że czasami zamiast paczki przychodzi nam list z „Duany” czyli Urzędu Celnego. No i tu powstają już nie lada problemy.
Paczki z Chin są wyrywkowo sprawdzane. Na stronie urzędu celnego możemy jasno przeczytać, że jest zakaz sprowadzania do kraju podróbek. Duana nakłada kary pieniężne, do tego trzeba płacić cło, nie wspomnę już o konfiskatach zamówionych rzeczy.
Okazuje się, że dla niektórych drobne zakupy z Chin przeradzają się w istne koszmary. Wiele Pań kusi się na suknie ślubne, piękne koronkowe czy haftowane za niewielkie kwoty, jedynym minusem jest czas dostawy, więc dlaczego nie skorzystać, skoro wystarczy tylko trochę poczekać. Suknia warta dajmy na to €30 zostaje zatrzymana na standardowej kontroli granicznej. Zostaje na nią nałożona opłata celna w wysokości od kilku do nawet kilkuset euro. Do tego okazuje się, że zamówiona suknia jest kopią projektu znanej firmy. Sprawa zostaje oddana do sądu. Firma wnosi o odszkodowanie i z sumy €30 urasta nam bajońska suma €2000.


Niestety sprzedawcy, którzy bazują na produktach z Chin, bardzo ładnie wybrnęli z tej sytuacji. Znajdujemy ogłoszenie na polskiej stronie, zamawiamy, podajemy dane do przesyłki i myślimy, że tym razem uda nam się uda dostać wymarzony produkt. Otóż nic bardziej mylnego.
Właściciele sklepów internetowych i butików zazwyczaj nie posiadają produktów na stanie w magazynie, wyższa cena nie oznacza, że przedmiot przybędzie inną drogą. Sprzedawca wypełnia formularz zakupowy tak samo jak my. Zamówienie nie przechodzi przez jego adres, więc sprzedawca jest „bezpieczny”, bo jeśli znów przyjdzie do zapłaty cło, przyjdzie ono na adres podany w zamówieniu. No i koło się zamyka.

Na porządku dziennym zdarzają się też niestety sytuacje, gdzie w zamówieniu przychodzi zupełnie inny produkt, niż ten oczekiwany przez nas. Produkty oferowane przez sprzedających, bardzo często odbiegają w rzeczywistości od tego co widzimy i na co się decydujemy. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że kupowane przedmioty w 50% nie są zgodne z opisem i zdjęciami na stronie sprzedawcy.

Na szczęście w internecie możemy znaleźć dość dużo informacji na ten temat. Jest sporo for, które są poświęcone przedmiotom już zakupionym na Chińskich stronach. Osoby tam pokazują zdjęcia ze strony i to co otrzymali. Podają też czas zamówienia i czas dostawy. Są też przypadki, że zamawiając przykładowo foremki do ciasta, można otrzymać podkładkę do auta na telefon.

Tak więc lepiej zastanowić się co i gdzie się kupuje, żeby nasz wymarzony zakup nie okazał się koszmarem sennym.
Warto też pomyśleć, czy każda osoba prosząca o pomoc potrzebuje jej w rzeczywistości. Starajcie się robić zakupy ze sprawdzonych stron i u wiarygodnych sprzedawców. Niestety Ci nieuczciwi nadal pozostają bezkarni i ich liczba rośnie z dnia na dzień. Wykazujmy się rozsądkiem i nie dajmy im na sobie zarabiać.

Polecamy

Trwają wakacje. Jest to dobry moment, by zastanowić się nad wyborem żłobka czy przedszkola dla dziecka. W Holandii rodzice mają kilka możliwości do wyboru: żłobek (nid. kinderopvang), świetlicę (nid. buitenschoolse opvang – BSO), opiekunkę (nid.

Nie jest najważniejsze, w jakim kierunku się podąża, ani jakie szczyty chce się zdobyć, bo przecież każdy z nas wyznacza sobie inne. Najistotniejsze jest natomiast to, aby nigdy się nie poddawać i w to, co się robi, wkładać całe serce.

Zbliżają się Święta i wiele osób będzie poszukiwać prezentów dla swoich bliskich. Zakupów oczywiście można dokonać przez internet, ale warto wiedzieć kilka rzeczy...

 

Zakończył się VI Światowy Zjazd Nauczycieli Polonijnych, który odbywał się 16-19 czerwca w Ostródzie. Za nami intensywny czas obrad, warsztatów i prelekcji oraz zawiązywania sojuszy w celu budowania wspólnej polityki oświatowej poza granicami RP.

Posiada Pan(i) polskie obywatelstwo, ale pracuje Pan(i) czasowo w Holandii? Jeśli tak, to ta porada jest skierowana do Pana (Pani).

 

Wakacje w pełni, a pewnie wiele osób wciąż nie ma planów i wcale nie z powodu braku gotówki, tylko z powodu, delikatnie mówiąc, niespokojnej sytuacji na świecie.

Jesień. Za oknem buro i ponuro. Siadam więc na chwilę przed komputerem i loguję się na moje konto na Facebooku. I oto niespodzianie ukazują mi się zdjęcia z Polski, z tegorocznych wakacji. I nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie to, kto je opublikował.

Prawo Pracy i Zabezpieczenia Społecznego zmienia się w obrębie trzech obszarów: umacnia pozycję pracowników tymczasowych, pozwala na szybsze, tańsze i uczciwsze zwolnienia, daje bezrobotnym szansę na szybszy powrót do pracy.

 

Wakacje zaczęły sięna dobre. U mnie w tym roku trochę inaczej, trochę na raty. Nasz syn kończy pierwszą klasę szkoły średniej, a córka jest w podstawówce, więc jego wakacje zaczęły się wcześniej.

Zupełnie nowym zjawiskiem, z którym spotkają się polscy rodzice oczekujący dziecka w Holandii, jest Kraamzorg, czyli obowiązkowa opieka poporodowa.

 

 

Przez pierwszy tydzień połogu specjalnie wyszkolona pielęgniarka zajmuje się Tobą i Twoją rodziną.

Reklama

Galeria

  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Agnieszka Steur
  • Miss Fitness
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Ani Mru Mru
  • Mini galeria 03
  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka 2012