Dziś jest , imieniny obchodzą:

Jak jesteśmy postrzegani przez Holendrów w biznesie?

Parę miesięcy temu przeczytałam wypowiedźHolendra mieszkającego w Polsce, który stwierdził, że jedna rzecz uderzyła go w rozmowach z Polakami... niezależnie na jaki temat i przy jakiej okazji rozpoczyna rozmowę, czy to prywatnie, czy w biznesie, w pierwszych piętnastu minutach konwersacji pojawia się temat polskiej historii. Bardzo mnie to zastanowiło... ależ tak!.. mnie też się to zdarza notorycznie..

Dlaczego?.. Historia Polski oprócz bycia wyjątkowo zawiłą, pełną wzlotów i upadków, najazdów ze wschodu i z zachodu, jest też historią bardzo współczesną. Bo przecież dopiero 25 lat temu właściwie zdobyliśmy niepodległość… To nasze pokolenie przeżyło tyle historycznych zdarzeń, nie nasi dziadkowie, czy pradziadkowie – ale właśnie nasi rodzice i my mamy dużo do opowiedzenia o zdarzeniach w Polsce, o niesamowitych zmianach, które przeszedł nasz kraj tak niedawno. Dlaczego mówię o historii, kiedy tematem jest kultura biznesowa Polaków?

 

Zaufanie (lub raczej: jego brak)

Stephane Alonso, międzynarodowy dziennikarz, który mieszkał osiem lat w Polsce, współautor książki „Jeszcze Polska nie zginęła” (polecam!), wspomina w wywiadzie dla RMF, że pierwszym słowem, którego się nauczył po polsku było słowo „zdrajca”. Bo gdy oglądasz polskie filmy, to ciągle ktoś krzyczy „zdrajca!”. Daje do myślenia?
Niestety, podobnie jest w biznesie. Polska jest krajem o niskim poziomie zaufania. Aby nawiązać stosunki partnerskie w biznesie, trzeba włożyć w to dużo czasu, wysiłku i powoli przekonać nas do firmy/produktu/partnerstwa. Klienci chcą, by było jak najtaniej, nie ufają, że za odpowiednie koszty zaoferowana jest wyższa jakość. Problemy pojawiają się też na etapie podpisywania kontraktów. Gdy dochodzi do ostatecznych uzgodnień z polskim klientem, okazuje się, że jest problem z jednym zapisem w umowie. Choć wcześniej wszystko zostało ustalone. Jeżeli produkt jest tani, to też niedobrze, bo pewnie coś jest z nim nie tak. Jeśli jest droższy, to uważamy, że ktoś sobie „naszym kosztem nabija kasę”. Skąd ten brak zaufania? Tutaj pojawia się historia... ustrój komunistyczny, brak zaufania do władzy, do szefów, nawet do sąsiadów. Możemy jeszcze sięgnąć dalej… zakończenie II wojny światowej - zostaliśmy oszukani... Wcześniej były zabory… No cóż chyba można wytłumaczyć polski brak zaufania, co nie znaczy, że jest to zjawisko pozytywne.

 

Hierarchia i formalizm

To co Holendrów szokuje niepomiernie w Polsce, a nas, Polaków, z kolei w Holandii, to stosunek do szefa, do urzędów czy ogólnie – władzy. W tym kontekście między Polską a Holandią jest niesamowita przepaść. W Polsce mówi się o dużym dystansie do władzy. To znaczy, że formalna hierarchia w organizacji jest bardzo ważna, szef decyduje o wszystkim i „zawsze ma rację”, do szefa mówi się per „Pan”, pracownicy oczekują od szefa, że im powie, co mają robić. Zupełnie odwrotnie niż w Holandii, gdzie szef jest po prostu kolegą, który przypadkowo jest na wyższej pozycji w firmie, pracownicy sami podejmują decyzje, a jedynie ważniejsze sprawy omawiane są z szefem. No i z szefem się dyskutuje, bo szef niekoniecznie ma rację! To ostatnie może być szokujące dla Polaków pracujących w Holandii. Często widziani są oni jako „pasywni i bez inicjatywy”. Dlaczego? Kiedy my w szkole uczyliśmy się, że nauczyciela trzeba zawsze słuchać i odpowiadać na pytania, tylko gdy się jest zapytanym, Holendrzy od czwartego roku życia uczą się sztuki prezentacji, współpracy i wykazywania inicjatywy (widzę po moim synu!). Z drugiej strony, patrząc jak wielu Polaków osiąga sukces, zakłada firmy, wykazuje inicjatywę, chyba coś tam mamy we krwi, mimo wielu dekad edukacji w kierunku ślepego posłuszeństwa. Formalizm może być również tłumaczony niskim poziomem zaufania. To dlatego w Polsce obowiązuje tak wiele regulacji. Rząd nie ufa obywatelom, ludzie - rządowi. Potrzebne są reguły, procedury, pieczątki, podpisy… Poziom biurokracji w Polsce spada ostatnimi laty, ale nadal jest barierą dla wielu firm zagranicznych (i polskich!). W 2014 roku według raportu Banku Światowego, Polska była na 45. miejscu w rankingu łatwości prowadzenia firmy, podczas gdy Holandia uplasowała się na pozycji 28.

 

Indywidualizm

Oznacza „męskość” Polaków wobec „kobiecości” Holendrów. Ci z Was, którzy czytali mój artykuł w wydaniu majowym o kobiecości Holendrów, wiedzą już, że Polska jest krajem „męskim”, w którym ważna jest konkurencyjność, asertywność, ambicja. Oczywiście nie są to koniecznie cechy negatywne, wręcz przeciwnie, na pewno dają Polakom tę „siłę przebicia”, która powoduje, że nawet po największej katastrofie dźwigamy się z popiołów i przemy do przodu. Jednak utrzymuję, że byłoby nieźle, gdybyśmy nie zawsze byli „kozakami”, „huzarami” czy „szlachcicami” i żebyśmy przyjrzeli się dobrze tej holenderskiej „kobiecości”, czyli chęci współpracy, znalezienia konsensusu i harmonii, unikania konfliktów.
Bez idealizowania, ale coś w tym jest.

Polecamy

Od 1 września minionego roku, uruchomiony został w Polsce rządowy projekt „leki 75+” zapewniający bezpłatny dostęp do lekarstw dla osób powyżej 75 roku życia.

Wiele osób przybywa na dłuższy okres do Holandii. Wynajmują mieszkania, domy, posyłają dzieci do szkół, żyją wspólnie, dzieląc Holandię z innymi ludźmi. Jednocześnie wielu z nich opuści kraj tulipanów i albo wróci do Polski, albo osiedli się w innym miejscu.

 

Kobiety, kobiety, kobiety...

Z zachwytem wpatruję się w ekran telewizora. Oglądamy program przyrodniczy o życiu zwierząt. W tej chwili akurat na ekranie pokazuje się mały szop pracz.

 

Zapraszamy Państwa na wyjątkowy jubileuszowy koncert Kabaretu Neo-Nówka, podsumowujący 15-lecie działalności wrocławskiej formacji. W programie zobaczycie państwo największe hity kabaretu.

Wreszcie nadeszła wiosna. Przyroda obudziła się znów do życia, a z nią i ja. Po zimowych miesiącach melancholii, wstąpiła we mnie iście wiosenna energia.

William James, amerykański filozof i psycholog powiedział kiedyś: „największe odkrycie moich czasów to prawda, że człowiek może zmienić siebie, zmieniając swój stosunek do świata”. Zmieniać siebie to rozwijać się, być otwartym na innych, ale i na siebie.

Zgodnie z Ustawą o ubezpieczeniu zdrowotnym (Zorgverzekeringswet) każda osoba mieszkająca lub pracująca w Holandii ma obowiązek, w ciągu czterech miesięcy od przyjazdu, zarejestrować się u ubezpieczyciela zdrowotnego, który pokryje koszty leczenia.

Sezon urlopowy zmierza ,ku końcowi. Podczas, cieszących się wielkim sukcesem, letnich wakacji nie wszystkim jednak udało się wyjechać na wypoczynek. Przyczyny tego były różne.

Reklama

Galeria

  • Dzień Dziecka 2012
  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Agnieszka Steur
  • Miss Fitness
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Ani Mru Mru
  • Mini galeria 04
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010