Dziś jest , imieniny obchodzą:

Czy powinniśmy uczyć się od Holendrów „kobiecości”?

Czy pamiętacie jeszcze swoje pierwsze miesiące w Holandii? Ja tak, chociaż po 13 latach już nie szokują mnie jednakowe rzędy ładnych, ale nudnych domków w stylu Legoland, nie dziwi mnie to, że podczas wizyty na kawę pije się tylko kawę (a konkretnie dwie!) i można liczyć ewentualnie na jedno (powtarzam, jedno!) ciastko podane z pudełka, że toalety mają 1m² i że na przyjęcie weselne ludzie ubierają się w dżinsy, a o dwunastej wszyscy są wypraszani do domu. Pamiętam, jak po pierwszym roku pobytu w Holandii, zaśmiewałam się, czytając „The Undutchables”.

 

A jak różnice kulturowe między Holandią a Polską prezentują się w biznesie? Czy są istotne? Na co trzeba się przygotować? Tak jak się domyślacie, część cech narodowych na pewno uwidacznia się również w życiu zawodowym Holendrów.

 

Pragmatyczność i otwartość

Holendrzy w biznesie są konkretni i przechodzą w zasadzie od razu do sprawy. Na pierwszym spotkaniu można się spodziewać pięciu minut poświęconych pogodzie (znowu pada!), korkom (stałem godzinę rano!) i ewentualnie piłce nożnej. Po podaniu kawy w ciągu tych pierwszych 5 minut, przechodzimy do sedna sprawy, czyli do biznesu. W czasie rozmowy mogą się pojawić pytania, które dla nas, Polaków, mogą się wydać nie na miejscu, ale które są bardzo normalne z punktu widzenia Holendra: jakie są obroty Twojej firmy, czym chcesz się wyróżniać, dlaczego myślisz, że się wybijesz wśród konkurencji, co masz konkretnie do zaoferowania. Dlatego Holendrzy są w Polsce czasami osądzani jako „niegrzeczni” czy za bardzo obcesowi, wręcz brutalni.

 

Nieformalność

Brak formalności w Holandii wyraża się w kilku aspektach. Po pierwsze, Holendrzy najczęściej mówią sobie na „ty”, po imieniu, nawet w stosunku do osoby starszej wiekiem czy rangą w organizacji. Po drugie, nie przywiązują dużej wagi do formalnej hierarchii w firmie, funkcji, tytułów. Osoby na praktycznie każdym szczeblu mogą podejmować decyzje, cieszą się zaufaniem szefostwa i absolutnie nie trzeba się spotkać z Dyrektorem czy Prezesem, żeby nawiązać kontakty handlowe albo uzyskać właściwe decyzje. Tutaj Holendrzy i Polacy różnią się diametralnie, co może prowadzić do wielu nieporozumień. Polacy mogą być zdziwieni holenderskimi brakami w zasadach „biznesowego savoir vivre’u”, podczas gdy Holendrzy irytują się, nie rozumiejąc, że muszą przejść przez jeszcze jeden szczebel organizacji, żeby coś uzgodnić.
Nieformalny charakter ma też ubiór. Różni się to trochę w zależności od sektora, np. w bankach noszenie na co dzień garnituru jest rzeczą normalną, ale w wielu innych sektorach spodnie i koszula do pracy to już bardzo dużo. Pamiętam swój pierwszy rok w Holandii, po trzech latach w Hiszpanii, gdzie podobnie jak w Polsce, przywiązuje się wagę do biznesowego wyglądu. W tym czasie otrzymałam przynajmniej kilka razy komentarze kolegów i koleżanek, pojawiając się w pracy w kostiumie (marynarka i spodnie). Po jakimś czasie kostiumy poszły do lamusa, bo były „zbyt eleganckie”!

 

„Afspraak is afspraak”, czyli „umowa to umowa”

Dla Holendrów dotrzymanie umowy, nawet tej słownej, czy uzgodnionej w nieformalnym e-mailu to rzecz święta. Wielokrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że jeśli polskie firmy chcą wejść poważnie na rynek holenderski, muszą się nauczyć dotrzymywać słowa, jeśli chodzi o terminowość dostaw, jakość produktów, certyfikaty itp. Jeżeli pojawią się problemy, lepiej powiedzieć o tym uczciwie niż wynajdywać wymówki. Takie zachowanie irytuje Holendrów, jako że liczą na partnerskie stosunki. Są w stanie zerwać kontakty, nawet gdy produkt i cena są atrakcyjne. Zaufanie, terminowość i uczciwość w biznesie są dla nich ważniejsze.

 

Współpraca

Chęć współpracy ma w Holandii wiele twarzy. „Win-win”, konsensus, kraj obywatelski. Po pierwsze w biznesie, tam gdzie w rozmowie między dwoma stronami Polak będzie myślał „ja wygram, Ty przegrasz”, „mój zysk, Twoja strata”, „nie dam sobie w kaszę dmuchać”, „zrobię to lepiej niż on”, Holender będzie myślał „znajdźmy rozwiązanie, które będzie z obopólną korzyścią dla obu stron”, „ja zyskam i Ty też”, „będziemy się uzupełniać”, „zróbmy to razem, wszyscy na tym skorzystamy”. Polacy widzą Holendrów jako naiwnych, Holendrzy - Polaków jako nierozsądnych, niewykorzystujących właściwie szans.
Holandia to również kraj konsensusu. Potencjalne rozwiązania i decyzje są omawiane z pracownikami, szef jest i powinien być kwestionowany, ostateczna decyzja jest podjęta na podstawie konkretnych danych i argumentów pracowników. W firmie holenderskiej ceni się własną inicjatywę pracowników, a przytakiwanie szefowi jest raczej znakiem braku inteligencji. Kultura konsensusu w praktyce oznacza wiele zebrań, spotkań, konsultacji, uzgodnień. Jednak kiedy decyzja jest podjęta, z reguły pracownicy „podpisują się pod nią”, wiedzą, skąd wynika i identyfikują się z nią, co ułatwia jej wdrożenie.
Dodatkowym wymiarem w kontekście współpracy jest zaangażowanie firm holenderskich w inicjatywy gminy, imprezy lokalne, przedsięwzięcia, a także prawie chorobliwa potrzeba zrzeszania się. Chyba nie znajdzie się Holendra czy firmy holenderskiej, która nie jest gdzieś zrzeszona. Mamy stowarzyszenia branżowe, stowarzyszenia związkowe, stowarzyszenia małych i dużych firm, stowarzyszenia dystrybutorów, stowarzyszenia producentów, stowarzyszenia lokalne, stowarzyszenia ogólnokrajowe. Można się w tym nieźle pogubić. Ale jedno jest pewne – nie można tego lekceważyć. Stowarzyszenia w Holandii to często silne organizacje o dużych wpływach, ustanawiające np. własne systemy ceryfikacji branżowej, mające wpływy polityczne, to źródło kontaktów i informacji. Nowe firmy wchodzące na rynek powinny zorientować się, gdzie warto się zrzeszyć. A dla tych mających jeszcze wątpliwości, polecam „pewniaka” – Stowarzyszenie Przedsiębiorców Polsko-Holenderskich - www. vpno.nl

 

„Kobiecość” Holendrów

Światowej sławy profesor socjologii, przypadkowo Holender, Geert Hofstede (www.geerthofstede.com) rozróżnia sześć wymiarów kulturowych narodów, w tym tzw. „kobiecość” lub „męskość”. W tym kontekście Holandia to kraj kobiecy, to znaczy kraj harmonii, skromności i empatii, w którym dąży się do unikania konfliktów, kultywowania konsensusu, troski o słabszych i postawy obywatelskiej. Wpisują się w to dobrze zasady takie, jak „win-win”. Jak się pewnie domyślacie, Polska jest krajem „męskim”, w którym ważna jest konkurencyjność, asertywność, ambicja. Czy możemy nauczyć się od Holendrów „kobiecości”? Mam nadzieję!

Polecamy

GMO – Organizmy modyfikowane genetycznie, czyli organizmy, których geny zostały zmienione metodami inżynierii genetycznej w celu uzyskania nowych cech fizjologicznych lub zmiany istniejących.

Tradycyjną formą związku partnerskiego jest małżeństwo. Małżeństwo określa się jako cywilny związek małżeński: spełniający wymogi prawne, ale który pozbawiony jest aspektów religijnych. Taki związek uznawany jest prawnie we wszystkich krajach UE.

Wielu z nas posiada jeszcze gdzieś zachowane klisze lub slajdy sprzed wielu lat. Zdjęcia, które zostały z nich wywołane z czasem tracą kolory lub ulegają stopniowemu zniszczeniu. Ponadto wielu z nas uważając, że emigruje tylko na rok lub dwa zostawiło swoje albumy w Polsce.

Dla Polaków bardzo ważne są dwa święta: Wielkanoc i Boże Narodzenie. Z każdym z nich wiążą się określone zwyczaje. A jako że Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, jest to doskonała okazja do przypomnienia najważniejszych zwyczajów związanych z tym świętem budzącej się wiosny.

– Faceci?! Toż to jakiś podgatunek! – oceniła blondyna, wyjaśniając brunetce (albo odwrotnie) jakąś wątpliwość.

Jednym z najbardziej znanych gatunków belgijskich piw jest z pewnością wiśniowy Kriek. Znany na całym świecie, pozwolił wytworzyć sposób tworzenia piw z owocami. Robiony według różnych wzorów zadowala on chętnych na piwa kwaśne lub słodkie.

 

Początek roku szkolnego w czasach PRL-u stanowił wielki zbiorowy obowiązek, by sparafrazować słowa wieszcza.

Już 25 lat działa Polska Szkółka przy Fundacji Polsko-Niderlandzkie Centrum Edukacji i Integracji w Utrechcie. Założycielką była zmarła w 2010 r.

Oto facet, który mówi o sobie, że jest nieśmiałym introwertykiem, a potrafi rozśmieszyć pół kraju. Który boi się jeździć autem, a jest pilotem rajdowym. Oto facet zakochany w Lidzbarku Warmińskim tak mocno, że odda mu za chwilę kawałek swojego ciała.

W cyklu „Witamy w Holandii” znajdą Państwo krótkie informacje o tym, jakie kroki należy koniecznie podjąć po przyjeździe – od zameldowania się w gminie, poprzez Państwa prawa i obowiązki jako pracownika czy przedsiębiorcy, po zasady życia w Holandii i panujące tu zwyczaje.

Reklama

Galeria

  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 03
  • Ani Mru Mru
  • Miss Fitness
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Agnieszka Steur
  • Mini galeria 04
  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010